Dziadkowóz = klasyk?

Ostatnio na jednym z for internetowych na których jestem przeczytałem tekst odnośnie modyfikacji Malucha. Autor komentarza twierdził, że podobają mu się tylko klasyczne, epokowe dodatki. Sęk w tym, że temat dotyczył 126p el… 

Oczywiście mówiąc „epokowe gadżety” w połączeniu ze 126p każdy ma już przed oczami dodatkowe lumelowskie zegary, pieska z kiwającą głową, radio Safari 2… BEEEP – zła odpowiedź! Te przedmioty w odniesieniu „epokowe dodatki” pasują do malucha, ale starszego jakieś półtorej dekady.

No więc jakie klasyczne, epokowe gadżety pasują do takiego eleganta? Mnie przychodzi na myśl pakiet stylizacyjny „REMIZA” w stylu Szybkich i Wściekłych, owiewki HEKO i naklejka PAJONER na tylnej szybie.

I to nie jest mój żart.

Na youtube bez problemu znajdziecie filmiki ze zlotów tuningowych z przełomu XX i XXI wieku i przekonacie się, co tak naprawdę było na topie w dodatkach z tamtych czasów.

Niestety, każdy z nas musi się pogodzić z jedną kwestią – Maluch „elegant” to nie ST z lat 80, a Caro Plus nie ma w sumie nic z klasycznego „Borewicza”. Dziadkowóz to nie zawsze klasyk. Cóż, patrząc na auta które dziś możemy określić tym mianem, dziadkowóz jest zazwyczaj co najwyżej starym, tanim samochodem z przełomu wieków.

Nawet doborowe towarzystwo nie zrobi z Caro Plusa klasyka…

Niestety, buszując po forach internetowych i portalach aukcyjnych zauważyłem jedną niepokojącą rzecz – nadużywanie słowa klasyk. Sprzedający coraz bardziej kochają też słowo PRL. Na serio tak wszystkim tęskno do tego ustroju? Zwłaszcza tym, którzy go nie pamiętają?
Coraz częściej klasykiem PRL mianowane są przedmioty, które w ogóle nie mają nic wspólnego z tamtą epoką. Dobiło mnie natomiast to, jak sprzedający mianują takim tytułem coraz młodsze samochody.

I tutaj Caro Plus czy 126p el to naprawdę pikuś. Widziałem już, jak ktoś nazwał klasykiem PRLu Audi 80B3. Albo Passata B3.

Podobnie „nie lubię” celowego… „postarzania” samochodów, „upodabniania” do klasyków. Sztandarowym przykładem jest wpychanie na siłę chromowanych zderzaków do 126p el.
Oczywiście nie mam nic do tego, zwłaszcza jeśli jest to element jakichś grubszych modyfikacji, zwłaszcza stylistycznych. Jeśli temat pasuje – jak najbardziej jestem w stanie nawet kliknąć lajka na facebooku.

Ale niestety często spotykam się z sytuacją, gdzie ktoś na siłę dorabia ideologię chromowanego zderzaka w zardzewiałym elegancie. „Postarzyłem auto”. „Teraz to klasyk”.

Nie, nie jest.

Ale nie powiem że nigdy nie będzie. Pamiętajcie, że tych naszych dziadkowozów też jest coraz mniej. Oczywiście tuningi są fajne, ale jak masz duży budżet, samozaparcie i plan. Wsadzenie chromów do eleganta to nie tuning ani postarzanie. Myślę, że fajniej zachować takie auto w oryginale – ich też jest coraz mniej, a tak jak by się o tym zapomina.

Pewnego dnia, kiedy prawie wszystkie Astry F zmienią się w kupkę rdzy, większość Elegantów będzie straszyła dziurami w podłodze na złomach, a do każdej Felicji będzie dało się wejść przez dziury w tylnej klapie – nagle okaże się, że tych aut po prostu nie ma. A te, które zostaną zachowane w oryginale – nagle zostaną docenione.

2 Responses to Dziadkowóz = klasyk?

  1. Dziadek pisze:

    Ale owiewki HEKO do Poloneza skombinuję. Może nie tę na nosek, ale na szyby na pewno.

  2. Czuły Carlos Alvaro Eduardo Lodołamacz pisze:

    To całe postarzanie maluchów to ciekawy temat. Chciałbym dla odmiany zobaczyć malucha z pierwszej serii z wstawionymi plastikowymi zderzakami.

    A że dziadkowóz to nie zawszę klasyk…dla mnie dziadkowóz to właśnie coś starego i pachnącego grzybologiką stosowaną w zakresie doboru tegoż auta, na przykład Suzuki Baleno lub dowolne auto marki Tata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.