Top 10 dziadkowozów

Masz ulubione dziadkowozy? Jakie dziadkowozy są najlepsze? Zrobisz TOP TEN dziadkowozów?

O dziwo takie pytania już zaczęły się pojawiać, za co oczywiście dziękuję 🙂 Bez zbędnego pisania i owijania w bawełnę przedstawiam TOP 10 DZIADKOWOZÓW. Oczywiście wybranych przeze mnie na chwilę obecną 😉 

10. VW Polo 6n

Długo myślałem nad umieszczeniem właśnie tego samochodu na tej liście. W końcu to VW. Ale jednak – Polo 6n nadal widoczny jest na drogach, ale obecnie – głównie w rękach dziadków.
Dlaczego go wybierają? Bo jest stosunkowo małym i bezawaryjnym autem, tanim w naprawach i eksploatacji. Na dodatek sprowadzane z Niemiec są często jakoś-tam wyposażone – wspomaganie, poduszka, może nawet klima.
Można spotkać całkiem sporo Polówek na czarnych tablicach – a te są najczęściej z polskiej dystrybucji i mają dwie zasadnicze wady – brak wyposażenia (zwykle nie ma nawet wspomagania) i niemiłosierna, wszędobylska rdza…

Polo 6n

Polo 6n – najmniej dziadkowy z dziadkowozów.

9. Opel Corsa B

Dlaczego nie Corsa A? Bo jej już praktycznie nie ma, chyba większość egzemplarzy, które były w rękach dziadków przerdzewiały na pół. Nieliczne sztuki są w rękach pasjonatów i powoli staje się ona autem kultowym.
Ale wróćmy do Corsy B – to jest tak naprawdę bardzo fajne autko. Taki trochę biedniejszy Golf III, jeszcze tańszy i prostszy w naprawie. W swojej okolicy często widzę Corsy B jako… babciowozy – widocznie delikatnie niemęskie kształty zniechęcają niektórych jurnych jeszcze dziadków do obcowania z tym pojazdem. Mimo wszystko – obecnie pojazd do bólu emerycki, choć rzadko kiedy „od pierwszego właściciela” – nie wiem czemu zdecydowana większość to auta sprowadzane z Niemiec…

Corsa B w kombi - czyżby ideał dla emerytowanych budowlańców?

Corsa B w kombi – czyżby ideał dla emerytowanych budowlańców?

8. Ford Fiesta IV / Mazda 121

Przechodzimy do tych trochę… mniej popularnych samochodów. W napływie wspaniałych VW, Audi i Opli zdecydowanie mniej ludzi w Polsce wybierało Forda. A taki ewenement jak Mazda 121 w drugiej połowie lat 90, nawet jeśli był to klon Fiesty…
A jednak. W ostatnim czasie udało mi się spotkać nie jeden, a kilka egzemplarzy Mazdy 121 z końcówki lat 90 – i to na czarnych tablicach! Oczywiście kierowali prawdopodobnie pierwsi właściciele.
I to pozwala udowodnić kilka tez:
– mimo że teoretycznie te auta gniły na potęgę, to spotkane dziadkowozy udowadniają że „jak się dba tak się ma”
– dziadek z autem się nie rozstaje i nie zmienia na nowe choćby nie wiem co (bo się przyzwyczaił)
– w drugiej połowie lat 90 powstała moda na nowe, małe samochody z małymi silnikami (choć tu oczywiście realia polskie zaważyły – mały silnik = małe OC) – mam wrażenie że ludzie wtedy „nagle” przestali ściągać „co popadnie” z zachodu; zakup auta był przemyślany, a sporo osób kupiło wtedy nówki z salonu.

8

Typowy Ford 121 (albo Mazda Fiesta) w środowisku naturalnym.

7. Audi 80 B3/B4

No to teraz po całości. No bo jak to, symbol prestiżu lat 90 w Polsce, najznamienitsza limuzyna – dziadkowozem?
A tak! Nie wiem dlaczego, ale mnie Audi 80 B3/B4 zawsze kojarzyły się z dziadkami. Nawet nie umiem wyobrazić sobie kogoś młodego za kierownicą Audi i muszę szukać fotek na Google Grafika. Być może wpływ na to miał serial „40-latek 20 lat później”, gdzie inżynier Karwowski jeździł takim Audi.
Nie ważne jak dobrze wyposażona byłaby to wersja, mnie zawsze osiemdziesiątka kojarzyć się będzie z obowiązkową instalacją LPG i pokrowcami w tygrysie paski na fotelach, bo takie samochody widywałem dawniej, i takie widuję obecnie.

7

Mało prestiżowe kołpaki nie ujmują elegancji – pasują idealnie. Dziadkowóz musi mieć kołpaki!

6. Opel Astra F

Ciężko jest tu cokolwiek napisać. Najgorsze jest to, że ja naprawdę lubię Ople, ale o pierwszej Astrze mogę napisać co najwyżej: „samochód”. Bo jest to taki „po prostu samochód i nic więcej”, szary, nie rzucający się w oczy.  No, produkowany był w Polsce, może dlatego mimo potęgi rdzewienia tak dużo nadal ich jeździ.
W hatchbacku i sedanie jest to idealny dziadkowóz. Nawet nie dalej jak w poniedziałek jeden taki by we mnie uderzył, tak parkował pod kościołem 🙂
Byleby nie wersja kombi! Astra w kombi zarezerwowana jest dla ekip remontowo-budowlanych. To taki trochę stereotyp, ale całkiem niedawno widziałem Astrę F kombi w wersji van (bez tylnych drzwi i szyb po bokach z tyłu) jeżdżącą w firmie budowlanej. „Bo nie szkoda jak się gdzieś przytrze, a jak zardzewieje to nie szkoda złomować”. Święte słowa.

Generalnie boję się tylko, że jak pewnego dnia ostatnia Astra F zgnije na wylot, to nawet nikt tego nie zauważy. A parę lat później ktoś wspomnie: „Ej, był kiedyś taki Opel Astra F, nie? Za cholerę nie pamiętam jak wyglądał.”

6

Astra. Nudna do bólu, aż szkoda patrzeć na zdjęcie.

5. Fiat Punto

Ze wszystkich typowych hatchbacków lat ’90 to w przypadku Punta miałem najmniejsze wątpliwości w kwestii umieszczenia go na tej liście. Fiat jako marka była w Polsce jeszcze w latach 90 taka… hmmm.. „patriotyczna”, ciągle można było patrzeć na nią chociażby przez pryzmat produkcji 126p.
I to chyba działało, przez co do dziś można spotkać często pierwszą serię Punta na czarnych tablicach, z pierwszym właścicielem za kierownicą.

Pierwsze Punto - nijakie z przodu, ale fajne tylne lampy.

Pierwsze Punto – nijakie z przodu, ale fajne tylne lampy.

4. Fiat Cinquecento/Seicento

Powoli zbliżamy się do podium. Ale, nie uprzedzając faktów, miejsce czwarte i fenomenalny Fiat Cinquecento i Fiat Seicento.
Fiat Cinquecento miał być takim fenomenalnym następcą 126p. Auto trochę większe, na pewno bardziej pakowne, nowocześniejsze. Teoretycznie mikrosamochód miejski, w praktyce – czasem był wręcz autem rodzinnym, tak jak kiedyś Maluch. Dziś, podróżując, nie spotykam już Cinquecento w większych miastach, czasem pojawia się w mniejszych miasteczkach. Ale wybierzcie się do jakiejkolwiek wioski – na pewno znajdziecie co najmniej jednego starszego pana w Cinquecento na czarnych tablicach 🙂
Podobnie Seicento, choć to częściej można spotkać nawet dziś w większych miastach. Jest wdzięcznym autem dla starszych ludzi, bo jest małe i zwrotne – zatem często jest dziadkowozem. Nadal jest też często spotykanym samochodem służbowym, w „ciężarowej” wersji VAN, w której możesz poczuć się jak prawdziwy trucker na trasie 😀

4

Ciekawostka – miałem kiedyś model Cinquecento w skali 1:24. I do dziś zupełnie nie wiem po co…

3. Polonez Caro

I mamy podium 🙂 Zaskakująco, trzecie miejsce zajmuje dziadkowóz, którym jeżdżę na co dzień, czyli Polonez Caro (Plus).
Tu w ogóle doszło do ciekawej sytuacji, bo o ile poprzednie auta są dziś dla przeciętnego człowieka po prostu struclami, typowymi autami za półtora tysiąca do zajechania i zezłomowania, o tyle nawet Caro Plus uważany jest – nie wiedzieć czemu – za auto kultowe, klasyk, PRL, okazja, jedyny taki na Allegro.
Ostatnio byłem Caro Plusem na zlocie Trabantów i Trabanciarze robili sobie przy nim fotki. I to tak na poważnie. Serio.
W każdym razie dzięki temu śmiało mogę stwierdzić, że mamy w Polsce nadal dość szeroką rzeszę emerytów-koneserów pojazdów klasycznych.
Niestety, przez to ceny Poldków na rynku wtórnym idą w górę, a większość dziadkowych patentów przepada w procesie odszczurzania przez nowych właścicieli. Ale cóż, każdy chce jeździć kultowym Polonezem!

Polonez

Linia nadwozia praktycznie niezmieniona od lat 70. Można by rzec – klasyczna!

2. Daewoo Lanos

Pierwotnie na tym miejscu miało być zupełnie inne auto. Niemniej jednak wydaje mi się że lepiej pasuje tu Lanos – i to w każdej odmianie, nieważne czy sedan czy hatchback.
Lanos powstał jako następca totalnie przestarzałej Nexii, która była tak naprawdę Kadettem E po liftingu. Był teoretycznie autem produkowanym w Polsce – a w praktyce był po prostu składany w Daewoo FSO.
Swego czasu był jednym z najlepiej sprzedających się samochodów w Polsce – prawdopodobnie ze względu na konkurencyjną cenę. I dlatego też do dzisiaj ogrom Lanosów jeździ po Polskich drogach. Spora część nadal w rękach pierwszych właścicieli – stanowią fajny kąsek dla osób szukających „dziadkowozu na co dzień”, bo jest naprawdę tani w eksploatacji i naprawie.

Czerwony Lanos - najszybszy

Czerwony Lanos – najszybszy

1. Skoda Favorit/Felicia

Fanfary! Pierwsze miejsce nie mogło należeć do innego samochodu. A raczej dwóch jakże charakterystycznych samochodów – Skody Favorit i jej następczyni, Felicii. Choć wydaje mi się, że śmiało mógłbym dopisać tu jeszcze dwa inne modele – Skodę 105/120 i nowszą – Fabię.
Skoda Favorit miała być na wskroś nowoczesnym samochodem, zwłaszcza w stosunku do wcześniejszej ‚stodwudziestki’. Silnik z przodu, nowoczesna sylwetka… I w teorii tak było. Praktyka była inna, mimo to auto znalazło pewną rzeszę nabywców. Gorzej było w przypadku Felicii, która wg mnie już w dniu premiery była po prostu przestarzałym autem, a później stała się po prostu biednym Golfem, tanim i słabej jakości (te charakterystyczne, rdzewiejące klapy – i nie tylko).
W ogóle mam wrażenie, że Skoda jest takim głównym producentem dziadkowozów. Sami pomyślcie – kiedy ostatni raz widzieliście kogoś, kto na co dzień jeździ Favoritką lub Felicją i NIE jest dziadkiem (przynajmniej mentalnie)?
Zresztą, aby daleko nie szukać – obaj moi dziadkowie jeżdżą Skodami. Jeden Favorit, a drugi Fabią.
Nie jest to ujma dla Skody, że produkuje takie auta. Po prostu trafiła w swój target, którym są starsi ludzie. Oczywiście w swojej gamie ma także inne, świetne modele, ale bądźmy szczerzy – myśląc o Skodzie, pierwsze co mam na myśli to starszy pan w Felicii. I to nie tylko moja opinia…

Nowoczesna Skoda – na swój sposób…

Powyższy tekst był oczywiście z przymrużeniem oka, ze sporą dawką nawiązań do stereotypów 😉 . Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony jeśli nagle okazało się, że jeździ dziadkowozem 😀
Niemniej jednak podczas następnej podróży zwróćcie uwagę na samochody które tu opisałem. Gwarantuję, że w większości z nich znajdziecie kierowcę w wieku 65+…

5 Responses to Top 10 dziadkowozów

  1. Adzi pisze:

    Żaden dziadkowóź z Corsy! Miałam GSi i całe 109KM! Nie jedna Beemka na światłach zostawała i ze zdumienia szczękę z ziemi zbierała 😄 to były czasy…

  2. Adzi pisze:

    BTW moja była ze Szwajcarii 😊

  3. Czuły Carlos Alvaro Eduardo Lodołamacz pisze:

    Hah jak zobaczyłem na liście Audi „cygaro”, to od razu usłyszałem w głowie „Audik prawie nówka” z serialu o inżynierze Karwowskim.

    …a skoro mowa o Audi, to jak myślisz Adamie, czy Dacia Sandero to future dziadkowóz?

    • DizzyX pisze:

      Myślę że tak 🙂 Termin dziadkowozu nie zamyka się w ramach czasowych, to raczej „styl życia” ;D

    • Marcin pisze:

      Adaś w tym artykule przywował Audi 80 B3, a nie potocznie zwane „cygaro”, czyli Audi 100 C3. 40 latek popylał właśnie B3. Swoją drogą 80 B3 i B4 to najlepiej ocynkowane Audi w historii. Nie bite nigdy nie zardzewieją 🙂 Sam lubię Audi, wieloma jeździłem i jeźdżę dalej, lecz tylko w ciekawych wersjach z napędem 4×4. Zgadzam się, że 80tka z 1.6 lub 1.8 do tego na kołpaku to typowy grzybowóz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.