Przerwa przerwa… i po przerwie

Ponad 8 miesięcy. Tyle minęło od ostatniego wpisu na blogu. Czy to oznacza, że porzuciłem temat? Nic z tych rzeczy…

… ale zwątpienie bywało, i to wielokrotnie.

Ale może po kolei.

Jesienią zeszłego roku zyskałem wreszcie własny garaż. Co prawda do dziś nie ma w nim drzwi i jest strasznie ciasny, ale faktem jest to, że „na głowę nie pada” – ani na dach Skody, którą od razu wprowadziłem na zimowanie, w zasadzie jedynie wyjmując z niej akumulator. „Byle do wiosny”.

W międzyczasie w Polonezie wpadł pedał sprzęgła – obniżał się stopniowo, aż pewnego dnia nie dało się już wysprzęglić… Podciągnięcie linki dało bardzo krótki efekt – aktualnie pedał w podłodze. Sprzęgło kwalifikuje się do wymiany. Części są, ale brak miejsca i czasu na wymianę…

A cóż mnie tak absorbuje? Oczywiście sporą część dnia zabiera praca (jak u wszystkich 😉 ), a czas wolny… obecnie poświęcam na pomoc w organizacji drugiej edycji Koneckiego Motopikniku 🙂

Plakat drugiej edycji Koneckiego Motopikniku

Może nie będę zagłębiał się w szczegółach organizacyjnych – wystarczy chyba napisać, że organizacja takiej imprezy pochłania mnóstwo czasu i energii, nawet biorąc pod uwagę liczbę współorganizatorów 🙂
W każdym razie – serdecznie zapraszam 19 maja 2019 roku do Muzeum Zagłębia Staropolskiego w Sielpi Wielkiej k/Końskich. Obiecuję, że będzie warto 🙂

Wracając do kwestii pojazdów – Skoda oczywiście nie została porzucona. Wiosną, kiedy tylko zrobiło się trochę cieplej, włożyłem akumulator, podpompowałem paliwo i… odpaliła od strzała oraz wyjechała o własnych siłach z garażu 🙂
Niestety, sen z powiek spędzała mi kwestia braku ładowania, z czym borykałem się w zasadzie od kupna pojazdu. Sprzedający twierdził, że „tak ma i jeździ” (fakt, przejechałem 150 km), faktem było jednak to, że ładowanie było słabe, a przy obciążeniu praktycznie go nie było. Kompletnie nie znam się na elektryce, wymieniłem regulator napięcia – bez zmian; po konsultacji wytypowany zostały diody alternatora. Miałem drugi na podmiankę, który został sprawdzony w zakładzie – okazał się sprawny (i mocniejszy, 55A, oryginalny 42A). Podmieniłem go (nie obyło się bez lutowania – dzięki tato), ale problem pozostał. Na dodatek alternator wyjęty z auta okazał się sprawny (tak jak mała kolekcja regulatorów napięcia 😉 ). Wina leżała w przewodach – któryś z poprzednich właścicieli namieszał w instalacji… Obecnie – w końcu mam porządne ładowanie. Zostawiłem też alternator 55A – prądu nigdy za wiele 🙂

Prócz tego – do tej pory samochód został wyspawany (2017 r.), zostały przejrzane hamulce. Wymieniłem też zegary na sprawne (oryginalne miały spaloną wiązkę elektryczną i nie działał licznik przebiegu). Niestety to nie wszystko. Kolejnym krokiem na drodze do naprawy jest wymiana gaźnika (mam drugi, nowy, szczęśliwie dokładnie taki jak potrzeba 🙂 ), a później mozolne dopracowywanie szczegółów, wymiana wszystkich gumowych wężyków, trzeba zerknąć też do zawieszenia… Ostatecznym etapem będzie lakierowanie całości, ale póki co – chcę pojeździć nią trochę w tym sezonie. Jak będzie ostatecznie wyglądała Skoda? Nie jestem jeszcze pewien, aczkolwiek mam kilka pomysłów, wizji, planów i wzorców. Finalnym efektem na pewno się pochwalę 🙂

A dalsze plany co do bloga? Na pewno znów pisać, dzielić się przemyśleniami i fotkami gadżetów motoryzacyjnych z czasów PRLu. Spostrzegawczy zauważyli też pewnie nowy dział w menu (Strefa 742). Ale o tym następnym razem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.