Aktualizacja – Skoda 105L

Teoretycznie sezon samochodów „klasycznych” powoli się kończy. Teoretycznie, bo jeśli pogoda dopisze tak jak w zeszłym roku, to jazdą naszymi staruszkami będziemy cieszyć się na spokojnie do połowy listopada 😉 Dla mnie byłaby to ciesząca prognoza, bo mój „sezon klasyczny” rozpoczął się dopiero teraz…

Powodem uziemienia Skody w tym sezonie były problemy z hamulcami – „coś tarło”, i choć koła nie grzały się, to niepokojące były nasilające się niepokojące dźwięki (zwłaszcza podczas ruszania oraz skręcania), a także „pływanie” i „skakanie” samochodu podczas hamowania. Jeśli chodzi o pierwszy objaw, to od razu podejrzewałem tylną część pojazdu, natomiast miałem wrażenie, że za pływanie odpowiadają przednie hamulce (krzywe tarcze).
Na początek spróbowaliśmy uporać się z przednimi hamulcami. I tutaj niespodzianka – okazało się, że zarówno tarcze jak i klocki hamulcowe są praktycznie nowe i nie wskazują na ślady zużycia. Nic też nie wskazywało na skrzywienie tarcz hamulcowych, więc tymczasowo odpuściliśmy temat przednich hamulców i przeszliśmy na tył pojazdu.
No i tutaj zaskoczenie – hamulce po stronie kierowcy ledwo udało się rozebrać, a złożone na nowych częściach i tak działały ciężko, zaś po stronie pasażera… nie mogliśmy w ogóle zdjąć bębna. Nawet własnoręcznie zrobiony ściągacz nie zdał egzaminu – po prostu się zgiął…

Bęben udało się zdjąć dopiero po zdobyciu ściągacza do Syreny, z odpowiednio dorobionymi otworami dla Skody 105 (ta ma rozstaw śrub 4×130). Kiedy w końcu udało się zdjąć bęben po stronie pasażera okazało się, że nie jesteśmy pierwszymi, którzy mieli problem z tą częścią pojazdu. Skąd te przypuszczenia? Wszystko wskazywało, że po stronie kierowcy ktoś (poprzedni właściciel?) wymieniał szczęki całkiem niedawno, natomiast po stronie pasażera zamontowane było najgorszej klasy „epokowe” rzemiosło (możliwe, że z „azbestowymi” okładzinami) – zapewne już daaawno.

Co ciekawe, bębny hamulcowe były w bardzo dobrym stanie – oba zostały. To dobra wiadomość, tym bardziej, że nowe są nieosiągalne.
Ostatecznie zostały wyremontowane kompletne hamulce w tylnej części pojazdu, układ został odpowietrzony a hamulec ręczny wyregulowany. Co najważniejsze – hamulce pracują równo, nie grzeją się, ustało też „pływanie” przy hamowaniu oraz zniknęły niepokojące dźwięki. Pełen sukces?

Oczywiście, że nie mogło być tak pięknie. W trakcie postoju „zdezintegrowały” manszety półosi, więc one również musiały zostać wymienione – tym razem w warsztacie znajomego, po podniesieniu auta do góry (czynność ta jest bardzo trudna do wykonania bez kanału lub podnośnika kolumnowego). Przy okazji zmieniony został olej w silniku.

Skoda zaczęła jeździć w miarę prawidłowo 😉 , co dało mi motywację do dalszych działań, zwłaszcza w kwestii wnętrza pojazdu, bo tym mogę zająć się we własnym zakresie.

Już jakiś czas temu zamontowałem środkowy panel na radio wraz z półeczką na tunel środkowy. Półeczka ma wycięcie na prostokątny mieszek zmiany biegów (oryginalnie jest okrągły). Początkowo zastosowałem mieszek ze Skody Favorit, który jednak nie do końca pasował; na jednym z MotoWeteran Bazarów udało mi się kupić okazyjnie nowy, oryginalny mieszek, który idealnie pasuje na swoje miejsce. Na końcu drążka zmiany biegów zamontowałem też drewnianą gałkę, która jeździła wcześniej m.in. w moim 126p 🙂

W panelu zamontowany został radiomagnetofon Pioneer KEH-4000SDK, który ma możliwość współpracy ze zmieniarką (przewiduję montaż w późniejszym czasie), znalazło się także miejsce na woltomierz (wzorniczo pasujący nawet do zegarów Skody 😉 ).
W ostatnim czasie dorobiona została wiązka elektryczna do radia, a także zamontowane kolumienki Unitry na tylnej półce. Pierwotnie były wyposażone w głośniki GD 10-16/5/2, zużyte do granic możliwości 😉 wymieniłem je więc na nowe głośniki „no-name” o zbliżonych wymiarach (tak, by zmieściły się w obudowach). Efekt? Cóż, można by napisać, że „jakość dźwięku sugeruje cena” 😉 Wysokie tony są wyraźne, niskich nie ma prawie w ogóle. W tym samochodzie nie chodziło mi jednak o wysokiej klasy car-audio, a raczej o coś, co po prostu będzie „przygrywało” z tyłu podczas jazdy – i to zadanie zestaw spełnia w 100% 🙂
Na dodatek antena (dość długi bat) „ściąga” fale rewelacyjnie – nie wiedziałem, że w mojej okolicy jest aż tyle stacji radiowych. Nie mogę się doczekać, jak przetestuję radio gdzieś na trasie 🙂

Ostatnią zmianą, której dokonałem do tej pory, jest wymiana kierownicy na pochodzącą z Rapida.

Niebawem kolejne zmiany! Pierwsi zobaczą je na pewno wszyscy ci, którzy obserwują mój profil na Instagramie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.