Tylko krowa nie zmienia poglądów

Trochę zaniedbałem to miejsce. To nie jest tak, że przestałem interesować się gratami, po prostu cierpię na chroniczny brak czasu związany m.in. z pracą. Chciałby jednak powrócić do bloga. A do czego nawiązuje tytuł?

Kiedy udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy tak się złożyło, że mój pierwszy, wymarzony samochód już na mnie czekał. Wspaniały, czerwony, trochę poobijany i zardzewiały Opel Corsa z 1991 roku, w wersji SWING. Była jaka była, ale… była! I to było najważniejsze 🙂 To dzięki Corsie poznawałem jak działa samochód, co można zrobić samemu, pamiętam jak dumny byłem, gdy wymieniłem w niej samodzielne kompletne wnętrze na to z wersji JOY (z „półkubełkami”) czy tylne zawieszenie (przednie zmienili mi koledzy – na zlocie! ). Dzięki temu samochodowi poznałem też pierwsze kluby samochodowe – Corsa-A.PL TEAM, Opel Corsa Fan Club, Opel Klub Polska. To nie tylko puste nazwy, to byli wspaniali ludzie, a z wieloma z nich mam kontakt do dziś, mimo wielu lat, które upłynęły.

Wtedy też obiecałem sobie, że nigdy nie kupię żadnego VAGa.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie biorę tutaj pod uwagę żadnych „wojen” Opel vs. VW, bo choć teoretycznie „vagowcy” i „oplarze” niezbyt się lubili, to ja bez problemu jeździłem na imprezy obu grup. Nie uważałem, że to są złe samochody, ale bardzo nie lubiłem jeździć za kierownicą VW Polo mojego ojca. Ten samochód mi po prostu nie pasował, źle się w nim czułem.

Do tego te wnętrza. Jeśli chodzi o samochody to tak, zdecydowanie mogę powiedzieć, że dla mnie liczy się wnętrze. Tego w VW czy Skodach z późnych lat 90 czy początku lat 2000 po prostu nie mogę znieść. Wiem, że są funkcjonalne, ale dla mnie jakieś takie… nijakie. Puste. Szare. Zdecydowanie wolałem coś innego.

I to wszystko się zmieniło. No, może nie do końca.

Myśląc o VAGach tak naprawdę zawsze miałem w głowie VW, ewentualnie Skodę. Audi odrzucałem w myślach jako auto znacznie przewartościowane, a Seaty… o nich nawet nie myślałem, choć dobrze wiem, że to też VW-Audi Group.

Szukając taniego auta na co dzień nie mogłem trafić nic ciekawego. Miałem nawet bardzo krótką przygodę z Mondeo Mk.3 z 2.0 TDCi pod maską, na szczęście skończyła się pomyślnie (czyli rozstaniem 😉 ). I tak trafiłem na Audi A3. Samochód, którego nigdy nie brałem pod uwagę, o którym nigdy nie myślałem jako o fajnym „daily”. Spróbowałem i muszę przyznać, że… naprawdę daje radę. Ale o nim następny wpis 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.